Bajka o ambitnym motylu

Pewnego dnia, a było to w ciepły, wiosenny poranek, na źdźble trawy na łące pojawiło się małe jajeczko. Coś w nim było. To Coś siedziało w małym ciasnym jajeczku i nie mogło się wcale poruszać. Słońce ogrzewało całą jego powierzchnię, deszcz ją zmiękczał, wiatr kołysał, aż wreszcie Coś poczuło, że zaczyna się zmieniać. Wszystko w środku zaczynało się zmieniać i rosnąć. Coś poczuło, że żyje i że to jest cudowne.

Nagle zaczęło się poruszać, na początku bardzo nieznacznie a potem już coraz śmielej. Zaczęło się rozprostowywać i poczuło, że musi się wydostać na zewnątrz. Kurczyło się wiec i rozkurczało, aż powierzchnia jajeczka pękła. Coś poczuło się wolne! I tak na świecie pojawiła się mała gąsieniczka. Była oczywiście głodna, zaczęła więc wędrówkę po źdźble trawy, by znaleźć coś do jedzenia.

Wędrowała tak i wędrowała, żywiła się, lecz nie przerywała wędrówki. Było w niej coś, co pchało ją do przodu. Chciała poznawać więcej i więcej. Czuła, że jest gdzieś coś więcej niż jedna łodyga trawy i chciała zobaczyć co to jest. Po drodze spotykała inne gąsienice, które pasąc się leniwie na liściach mówiły:
– Dokąd tak idziesz, zostań tu z nami na tych ogromnych i pysznych liściach. Jedzenia starczy nam chyba na zawsze. Możemy tu spokojnie żyć. Owszem, koniki polne i biedronki mówiły coś o jakiejś przestrzeni, niebie i łące, ale one zawsze się mądrzą i zadzierają nosa. A czy nam tu źle? Mamy wszystko, co nam trzeba. Nie musimy nigdzie wędrować, nie chcemy niczego zmieniać.


Ale nasza gąsieniczka mocno czuła w sobie ciekawość życia i postanowiła porozmawiać z biedronkami. Gdy napotkała na wysokiej trawie jedną z nich, ta z wypiekami na twarzy opowiadała jej, że życie to nie tylko ta kępa trawy, że są jeszcze inne kępy traw, które widać, jak się trochę podfrunie do góry. Z wysokości można zobaczyć, że kwiaty, które rosną między źdźbłami trawy tworzą kolorowy dywan i że w powietrzu unosi się cudowny bukiet zapachów pochodzących z różnorodnych kwiatów. Nasza gąsieniczka rozmarzyła się.

W marzeniach widziała już jak zwiedza jakieś piękne miejsca, ale nawet nie potrafiła sobie wyobrazić jak to naprawdę wygląda. Zazdrościła trochę biedronce, że ma możliwość latania i oglądania takich widoków i że tak dobrze zna życie. Gąsieniczka marząc poczuła się bardzo senna. Wędrowała nadal, lecz coraz wolniej, czuła się ociężała, jakby stwardniała, aż w końcu przycupnęła na najwyższym czubku trawy. Pomyślała, że musi spokojnie wszystko przemyśleć. Obudowała się szczelnie bezpiecznym pancerzykiem, aby jej nikt nie przeszkadzał i powoli zapadła w drzemkę.

Przed snem była już pewna, że biedronka jest ambitna, zna świat i chce od życia znacznie więcej, niż gąsienice, więc ona też musi znaleźć jakiś sposób, aby poznać i zobaczyć łąkę. Z tą myślą zasnęła. We śnie czuła, że staje się większa i silniejsza, że jej ciało rośnie, przygotowując się na zdobywanie świata. Czuła, że jej nogi stają się mocniejsze, czułki bardziej wrażliwe, a na plecach przybywa jej coś nowego. Nagle w pancerzyku znów zrobiło się za ciasno. Nie dało się wytrzymać. Napięła się tak mocno, że skorupka pękła z trzaskiem, a z kokona wyszedł piękny motyl.

Z zaskoczeniem zaczął przyglądać się sobie w kropli rosy, podziwiać wielkie i kolorowe skrzydła. Słyszał zachwyt biedronek, które podziwiały jego urodę, jednak on rozumiał, że jego ciało to nie tylko piękno, jego ciało jest zdrowe i silne i pomoże mu w poznawaniu świata. Otrzymał to, o czym marzył będąc jeszcze gąsieniczką i teraz czuł się z tego powodu bardzo szczęśliwy. Wyruszył na swój pierwszy lot.

Gdy tylko wzbił się w powietrze zrozumiał o czym mówiły biedronki i koniki polne. Trawa z wysoka wydawała się dużo mniejsza, tworzyła zachwycającą kolorową plamę kwiatów i zieleni. Gdy motyl wzbił się wyżej, zobaczył, że dalej płynie rwący potok, który swój początek bierze z gór. Widok tych gór był zachwycający! Postanowił opowiedzieć o wszystkim biedronce. Ona przecież o tym nie mówiła, może więc o tym nie wie.

Szybując widział też w dole wylegujące się na liściach gąsienice. Pomyślał, że one też nie wiedzą, ale one nie chcą wiedzieć. Poleciał do biedronki i z zachwytem zaczął jej opowiadać o pięknym świecie, o tym, ze życie to nie tylko ta łąka, że jest jeszcze rzeka, góry i las…. i wtedy zaskoczony usłyszał:
– No w porządku, może i tak, ale czy mnie jest źle? Mam już wszystko, czego mi trzeba. Osiągnęłam w życiu więcej niż te leniwe gąsienice, a gdy podfrunę – widzę piękny świat. Jestem szczęśliwa. I tobie też radzę. Zamiast tak latać i marzyć, zacznij trochę chodzić po ziemi, ustatkuj się, czy ty kiedyś spoważniejesz ?


Motyl słuchał tego zdziwiony. Czuł się osamotniony i niezrozumiany. On wiedział jak wygląda znacznie większe życie, a był przekonany, że za tymi górami jest jeszcze dużo więcej, ale nie miał odwagi nawet o tym mówić. Nikt jednak nie zabronił mu marzyć i dążyć do lepszego życia… Został więc ze swoim zachwytem nad światem, ze swoimi marzeniami. Owady z trawy uważały, że się mądrzy i zadziera nosa.

Mówiły, że jest dziwakiem, więc motyl coraz częściej szybował samotnie w powietrzu, aż kiedyś spotkał tam inne motyle. Wtedy stał się naprawdę szczęśliwy. Zrozumiał, że każdy ma prawo wyboru własnego życia i wtedy jest naprawdę szczęśliwy, ale nie powinien oceniać innych. Zrozumiał też, że tylko dzięki marzeniom, odwadze i wierze we własne możliwości oraz dzięki ciekawości świata może odkrywać nowe, bogatsze i ciekawsze życie.

Joanna Kowalkowska, pedagog, dyrektor PPP w Żorach