Boisz się śmierci?

Zachęcam, by każdy z Was drodzy czytelnicy odpowiedział sobie na to pytanie. Wydawałoby się, że odpowiedź jest raczej oczywista. Boimy się śmierci i zaciekle się przed nią bronimy, czasem za wszelką cenę. Pomagają nam liczne mechanizmy obronne naszego ciała, niebywała zdolność adaptacji do zmiennych warunków oraz współczesna medycyna i farmacja. Każdy gatunek walczy o przetrwanie, broniąc swojego istnienia i tworząc nowe życie. Życie i śmierć będąc tak odmienne pozostają w nieustannej zależności.

Jednak my Polacy nie boimy się śmierci. Według badań CBOS z 2005 roku ponad połowa z nas nie wie czy boi się śmierci i tylko 30% respondentów przyznaje się do lęku przed śmiercią. Wydawałoby się, że to zastanawiający wynik w kontekście faktu, że celem życia jest śmierć. Równocześnie jednak patrząc na szeroki zakres kulturalno-społecznych blokad odgradzających nas od tematyki śmierci wynik ten staje się całkiem zrozumiały. W kontekście śmierci wolimy mówić, że mamy ciało zamiast tego, że jesteśmy ciałem, bowiem cielesna część naszego „ja” kojarzy nam się ze zwierzęcością i właśnie ze śmiercią. Wolimy mówić, że mamy ciało zamiast tego, że jesteśmy ciałem. Skupiamy się na duchowej części nas, szukamy odpowiedzi w religii, chcemy podnosić samoocenę, poprawiamy wygląd, angażujemy się w działania altruistyczne i w politykę – są to tzw bufory chroniące nas przed myśleniem o śmierci.

Czym tak w ogóle jest lęk? Zdecydowanie nie jest tym samym co strach, który związany jest raczej z realnym, prawdopodobnym niebezpieczeństwem, na przykład utraty zdrowia, czy życia, a lęk natomiast przypisywany jest sytuacji, w której dane niebezpieczeństwo jest mało realne. Przykładem strachu może być reakcja ucieczki na widok wściekłego psa biegnącego w naszą stronę, lęk objawiałby się w przypadku ciągłego wyobrażania sobie że za każdym rogiem budynku czai się wściekły pies. Wśród wielu psychologicznych ujęć lęku na szczególną uwagę zasługują koncepcje Antoniego Kępińskiego i Fritza Riemanna. Kępiński w swojej koncepcji metabolizmu energetyczno-informacyjnego dowodzi, że współistnienie duszy i ciała, mimo że jest niezbędne, wpływa na doświadczanie przez człowieka lęku. Chaos spowodowany ową istniejącą dualnością człowiek utożsamia właśnie ze śmiercią. Kępiński udowadnia tym samym, że lęk jest naturalną konsekwencją życia, skoro spowodowany jest samym faktem obecności duszy i ciała. Podobnie Riemann zauważył, że źródłem lęku u człowieka jest występowanie w jego życiu przeciwstawnych sobie dążeń. Wyróżnił dwie antynomie: dążenie do istnienia jako indywiduum – dążenie do podporządkowania się większej całości oraz dążenie do stałości – dążenie do zmian. Niezwykle trudnym jest pogodzenie tak skrajnych dążeń, stąd też odczuwany lęk.

Lęk przed śmiercią jest jednym z rodzajów lęku. Chociaż Kępiński wyraźnie zaznacza, że lęk mimo różnych postaci jest w swej istocie zawsze lękiem przed śmiercią. Przyjmuje się, że lęk przed śmiercią pojawia się około 8 roku życia. Ważne jest by dziecko miało możliwość stopniowego oswajania się ze śmiercią, negowanie jej i unikanie wszelkich wzmianek na temat śmierci wzbudza w dziecku przekonanie, że jest to temat tabu. Dla prawidłowego rozwoju dziecka wskazane jest stopniowe uświadamianie mu faktu śmiertelności każdej istoty żywej. Złym pomysłem jest oszukiwanie dzieci poprzez różnego rodzaju kłamstwa: „dziadek pojechał do sanatorium, nie wiadomo kiedy wróci; pies Reksio mieszka teraz na dużej farmie”. Lęk przed śmiercią nie jest szczególnie wysoki w młodym wieku, wydaje się wtedy najczęściej zbyt odległym i nieprawdopodobnym wydarzeniem.

Dlaczego więc niektórzy boją się bardziej śmierci a inni mniej? Odpowiedź zależy od wielu czynników. Rozpoczynając od kwestii wieku – generalnie badania wskazują, że najbardziej boi się śmierci grupa ludzi w średnim wieku. Dotyka ich często swoisty kryzys związany z przewartościowywaniem swojego dotychczasowego życia, mierzeniem się z niespełnionymi marzeniami i niezrealizowanymi planami. Świadomość, że zapewne przekroczyli już połowę swojego życia skłania do rozmyślań i podsumowań, automatycznie zwiększając ilość rozmyślań o śmierci. Wbrew pozorom ludzie w wieku podeszłym często wykazują niski stopień lęku przed śmiercią – jeśli udało im się pogodzić z faktem nieuchronności własnej śmierci potrafią mówić o niej ze spokojem. Ciekawą grupą pod względem lęku przed śmiercią są studenci. Część badań wskazuje na ich zwiększony lęk przed śmiercią, inne dowodzą, że grupa ta wykazuje stosunkowo niski poziom lęku. W swoich badaniach w ramach pracy magisterskiej badałam między innymi zależność pomiędzy kryzysem tożsamości typowym dla tego okresu życia a lękiem przed śmiercią. Wyniki wyszły niejednoznaczne, prawdopodobnie występowanie kryzysu wartościowania nie warunkuje występowania ani nasilenia lęku przed śmiercią a wpływa na formy przejawiania się tego lęku. Inne kryteria typu płeć, miejsce zamieszkania, wykonywany zawód nie dają jednoznacznych wyników co może sugerować, że znaczny wpływ na lęk przed śmiercią mają osobiste przemyślenia i wnioski w zakresie tematyki życia i śmierci. Wiesław Łukaszewski, zakłada, że czynnikiem pozwalającym na radzeniem sobie z lękiem egzystencjalnym jest wyobraźnia, ułatwiająca zaakceptowanie mistyczności i nieuchronności śmierci.

Co zatem zrobić by lęk przed śmiercią nas nie paraliżował? Jakkolwiek prozaicznie to zabrzmi – trzeba zaakceptować fakt, że kiedyś umrzemy. Warto tutaj przywołać satyryczne stwierdzenie „woda jest niebezpieczna, każdy kto się jej napił po jakimś czasie umarł”. Zaakceptowanie faktu własnej śmiertelności pozwala „żyć bardziej” i ma wpływ na obniżenie odczuwanego lęku. Niektórym pomaga religia, innym medytacja, rozmowa a jeszcze innym porównanie śmierci ze snem. Bo właśnie śpiąc jesteśmy w tym stanie „nie -istnienia” który może charakteryzować śmierć. Na pytanie czy to nie jest strasznie nie istnieć polecam zastanowić się nad tym podczas najbliższej fazy snu nREM :)