Jaką psychoterapię wybrać?

Jeśli wahacie się nad wyborem nurtu psychoterapeutycznego w jakim chcielibyście pracować bądź szukać pomocy, albo po prostu ciekawią Was różne podejścia to zapraszam do lektury. Planuję w kolejnych postach zamieszczać w przystępny sposób opis założeń danego podejścia i moje osobiste refleksje.

milton-erickson-portrait2

Na pierwszy ogień terapia ericksonowska, od tej lepszej strony :)

    Generalnie mój stosunek do podejścia terapeutycznego, jakie stworzył Milton Erickson jest pozytywny. Jednakże mimo mojego uznania dla oryginalności jego strategicznej terapii krótkoterminowej jestem zdania, iż nie nadaje się ona dla każdego. Prawdopodobnie można tak powiedzieć o każdym rodzaju oddziaływania terapeutycznego, dlatego będąc pod wrażeniem osiągnięć Miltona zdecydowałam się na pozytywną ocenę.

    Dlatego pierwszym argumentem przekonywującym mnie o niezwykłości terapii ericksonowskiej jest sama postać jej twórcy – Miltona Ericksona. Jako człowiek, który przeszedł w życiu wiele trudnych chwil łącznie z chorobami i przebywaniem na granicy życia a śmierci, wniósł do swej terapii wiele przemyśleń pochodzących z własnych życiowych doświadczeń. Prawdopodobnie to właśnie wola walki i silna osobowość pozwoliły mu dokonać w tamtych czasach niemożliwego – „samo-rehabilitacji” (chorował na polio i w najgorszym stadium choroby lekarze przewidywali jego rychłą śmierć. Milton jednak postanowił żyć, po latach wspominał, że to właśnie siłą woli doprowadził do własnego wyzdrowienia). Równocześnie był dyslektykiem, cierpiał na arytmię serca, amuzję oraz na rzadką formę daltonizmu – widział wyłącznie kolor fioletowy. Nie przeszkodziło mu to jednak w realizacji planów. Był niezwykłym człowiekiem i tak też podchodził do swoich pacjentów – każdego traktował, jako osobę ważną i niezwykłą, mającą zasoby do rozwiązania swoich problemów. Uważał, że każdy zasługuje na osobny rodzaj oddziaływania terapeutycznego, dostosowany do jego potrzeb. Nie trzymał się utartych schematów i wzorów postępowania, co później stało się cechą terapii ericksonowskiej i uważam, że jest wspaniałym podejściem do problemów, jakie mogą mieć pacjenci.

    Sposób pracy Ericksona był szokujący dla ludności początku XX wieku, kiedy królowała psychoanaliza. Milton został okrzyknięty heretykiem a brak poparcia ze strony uwielbianego i szanowanego Freuda nie ułatwiały mu jego praktyki. Prawdziwie doceniony został dopiero po śmierci, a obecnie szkoły psychoterapeutyczne szkolące pod jego ideą stają się coraz bardziej popularne. Niezwykłe jest to, że terapia ericksonowska mimo swojej odrębności i oryginalności jest terapią eklektyczną; Erickson stosował podejście systemowe zanim jeszcze zostało ono „odkryte” i opisane. Czerpał z wielu nurtów to, co w nich widział najcenniejszego, a niektóre idee na które wpadł on sam, później stały się podstawą innych podejść terapeutycznych. Miał odwagę być odważny. Najważniejsze były dla niego indywidualne potrzeby pacjenta i to według nich modyfikował swoje oddziaływania.

  Ciekawą cechą podejścia Ericksona było zwrócenie się w stronę środowiska pacjenta i spożytkowanie wszystkich aspektów jego życia. Pozwalało to na pewne poczucie bezpieczeństwa u pacjenta podczas zachodzących w jego życiu zmian. Charakterystyczne było też wychodzenie z gabinetu i włączanie się w życie rodzinne pacjenta – wzmagało to zaangażowanie pacjenta w cały proces zmiany. Milton stosował różnorakie interwencje paradoksalne często stanowiące swoisty przełom w życiu jego pacjentów. Opisane przypadki towarzyszenia Ericksona w zmaganiach pacjentów w ich życiu osobistym zwiększają jego autentyczność i eksponują jego rzeczywistą chęć niesienia pomocy. Przykładowo Erickson pomagał pacjentowi w zwalczaniu jego lęku przed dalszymi podróżami samochodem właśnie poprzez towarzyszenie mu w podróży. Ważny w podejściu ericksonowskim jest fakt, że terapeuta inicjując i kontrolując to, co dzieje się podczas terapii bierze pełną odpowiedzialność za swoje oddziaływanie. Ryzykuje, jednakże zazwyczaj to ryzyko dawało pacjentowi potrzebny impuls do zmiany. Niezbędna w takim podejściu u terapeuty jest duża wrażliwość, doskonała znajomość natury ludzkiej, intuicja i doświadczenie. Brak tych cech może powodować już na wczesnym etapie edukacji redukcję nieodpowiednich kandydatów na stanowisko terapeuty. Uważam, że jest to duży atut tego podejścia.

  Tym, co wyróżnia terapię ericksonowską od innych podejść terapeutycznych jest hipnoza. Jednakże rozumienie i stosowanie jej przez Ericksona znacznie odbiega od potocznego. Przede wszystkim hipnoza była sposobem na szczególny rodzaj komunikowania się, podczas którego pacjent miał szansę poszerzyć swoją percepcję tak, aby sugestie terapeuty mogły wywrzeć na nim planowany wpływ. Nie zawsze celem była manipulacja, czasem chodziło o przekaz pozwalający zmienić myślenie o swoim symptomie – z poważnego problemu do błahostki bądź z problemu do atutu. Widzę tutaj myśl jednego z podstawowych założeń terapii poznawczo-behawioralnej – zmiana myślenia pociąga za sobą zmianę emocji i działania. Hipnoza wydaje się najlepszym rozwiązaniem dla ludzi, których problemy ukryte są głęboko w nieświadomości. Zamiast usilnie starać się wydobyć ukryte treści, jak dzieje się to podczas psychoanalizy, terapeuta „naprawia wnętrze” pacjenta bezboleśnie, wpływając na rodzaj towarzyszących mu myśli. Równocześnie terapeuta dba o autonomię pacjenta, zachęcając go do świadomego uczestnictwa w terapii. Przekonuje mnie to innowacyjne, jak na tamte czasy, zastosowanie hipnozy, będące rodzajem pogłębionego kontaktu interpersonalnego i bazujące na fakcie, że trans hipnotyczny jest naturalnym i codziennym doświadczeniem (przykładem może być stan zanurzenia w lubianej przez nas czynności albo zwykłe zapatrzenie się na coś i „wyłączenie”).

  Tym, co podoba mi się w podejściu Ericksona najbardziej jest zastosowanie metafory. Sama idea, że terapia jest rodzajem mostu łączącym stary „zły” ląd z nowym, lepszym jest niezwykle inspirująca. Pobudzanie wyobraźni i wrażliwości pacjenta może dać mu pożytek nie tylko na czas terapii, ale i na całe życie. Sama właściwość metafory polegająca na subiektywnym jej rozumieniu, braniu do siebie tego, co ważne pozwala poszerzyć świadomość i lepiej zrozumieć samego siebie. Bywa, że problemy z którymi zgłaszają się pacjenci są dla nich zbyt trudne bądź wstydliwe i nie mają odwagi mówić o nich głośno. Wykorzystanie przez terapeutę analogicznej sytuacji opisującej rozwiązanie podobnego problemu może pozwolić pacjentowi znaleźć rozwiązanie bez krępującego rozkładania problemu na czynniki pierwsze. Metafora jest również doskonałą metodą pracy z osobami chorującymi na schizofrenię, gdyż powala lepiej porozumieć się z nimi w ich skomplikowanym systemie znaczeń. Kolejnym zasługującym na uwagę elementem podejścia Ericksona jest fakt, iż nigdy nie zmieniał symbolicznego znaczenia użytych metafor na język świadomego porozumiewania się. Wierzył, że pozwoli to na szybsze i głębsze zmiany u pacjenta. Brzmi to dla mnie bardzo rozsądnie, skoro metafora z zasady jest niejasna, to pracując nią należy zachować jej właściwość, by mogła wypełnić swoje zadanie.

    Ciekawym elementem myśli Miltona Ericksona był jego stosunek do nieświadomości. Odważył się spojrzeć na nią inaczej niż jak na słynny ukryty pod wodą masyw góry lodowej (będący metaforą ciemnych sił próbujących przebić się do świadomości). Dla Ericksona nieświadomość była pozytywną siłą, sprawiającą, że człowiek wybiera, to co dla niego najlepsze. Uważał, że kryje się w niej niewyczerpany rezerwuar wiedzy, kreatywności i mądrości dysponujący własnymi zamiarami, sposobami uczenia się oraz reagowania. W takim ujęciu nieświadomość jest ważnym sojusznikiem i siłą, która sprzyja w terapii. Takie podejście wynikało też z obserwacji, że gdy podkreśla się dobre cechy pacjenta, współpraca z jego strony jest pełniejsza. Widzę tutaj podobieństwo do terapii humanistycznej, skoncentrowanej na kliencie.

    Kolejnym ciekawą techniką stosowaną w terapii ericksonowskiej jest unikanie interpretacji zachowań pacjenta. Doświadczenie Miltona zaowocowało obserwacją, że terapeutyczna zmiana może mieć miejsce nawet, jeśli pacjent nie rozumie znaczenia i funkcji swojego zachowania. Dawał temu wyraz w swoich interwencjach paradoksalnych oraz zadaniach domowych, których sensu i celu pacjent na początku nie rozumiał. Okazało się również, że przemiana dokonana bez pełnej świadomości może być bardziej długotrwała. Ta zasada była wykorzystywana między innymi przy pracy hipnotycznej i w pracy metaforą. Najskuteczniejsze wydaje mi się zastosowanie tej techniki w sytuacji głębokich traum z dawnych czasów (np. bycie molestowanym w dzieciństwie). Zgadzam się z założeniem, że nie każdemu służy szereg wyjaśnień i analiza wszystkich aspektów dawnej sytuacji. Wtedy lepszą metodą pracy zamiast wyjaśniania mechanizmów postępowania jest wywoływanie zmiany.

    Nietypowe w terapii ericksonowskiej jest również podejście do problemu – założenie, że to nie patologia, a próba zaadaptowania do zmian. Pozwala to na skupienie się na rozumieniu pacjenta i zastosowanie odpowiedniej interwencji wykorzystujące indywidualne podejście. Koncentrując się na przyszłości terapeuta pozwala pacjentowi odwrócić uwagę od przeszłości, co daje nadzieję i sprzyja zmianie. Widać też tutaj wspomniany wcześniej trend zachęcający na skupianiu się na pozytywnych cechach pacjenta. Erickson nie uciekał od przeszłości ani nie ignorował teraźniejszości – jego skupienie na przyszłości wychodziło z przekonania, że terapia jest przede wszystkim po to, aby pacjent mógł sobie radzić lepiej niż przed nią.

    Erickson w sposób innowacyjny traktował opór u swoich pacjentów. Można mówić wręcz o tym, że zachęcał do niego. Był bowiem świadomy, że zbyt szybka zmiana nie jest korzystna i powoduje nawrót problemów i rozczarowanie terapią. Zdarzają się pacjenci nadmiernie współpracujący (a współpraca taka wynika z uległości i chęci podporządkowania się i zadowolenia terapeuty). By tego uniknąć pacjent jest kierowany w stronę nawrotu (np. poprzez hipnotyczną sugestię by zaniechał współpracy), co powoduje opór w postaci kontynuowania powrotu do zdrowia. Prowokacja pojawiała się też w sytuacji podejmowania decyzji. Typową techniką charakterystyczną dla Miltona było kierowanie pacjenta w jedną stronę w taki sposób, by sprowokować go do pójścia w inną. W sprytny sposób wykorzystywana jest tutaj naturalna skłonność człowieka do przekory. Chcąc wyzwolić w pacjencie impuls do zmiany nie można dać mu na tacy rozwiązania ani nawet podpowiedzi, nie ważne jak dobre by były. Milton Erickson radził sobie z powyższym zagadnieniem właśnie poprzez prowokacje i zachęcanie do oporu.

    Ostatnim aspektem, który zaciekawił mnie w podejściu ericksonowskim jest sposób, w jaki kształtuje się i funkcjonuje relacja pomiędzy pacjentem a jego terapeutą. Kluczem do prawidłowego kontaktu jest dostrojenie. Proces ten najlepiej wyjaśnia postulat „Spotkaj pacjenta w jego własnym świecie.”, zakładający poznanie modelu świata pacjenta i dopasowanie się do niego. To nie pacjent ma starać się zrozumieć terapeutę i myśleć, co zrobić by poczuć się dobrze w relacji z nim, zadanie to spoczywa zawsze na terapeucie. Dostrajanie się przejawia się między innymi poprzez dostosowanie swojego oddechu do sposobu oddychania pacjenta, podobnego tempa i głośności mówienia, zbieżności gestów, postawy ciała czy innych reakcji niewerbalnych. Nie chodzi tutaj o bezmyślne papugowanie ruchów pacjenta, ale niewerbalny przekaz, że terapeuta wcale nie jest taki inny i różny od pacjenta. Daje to poczucie bezpieczeństwa i odpowiedni stopień swobody niezbędny w relacji terapeutycznej.

    Milton Erickson i jego nowatorskie podejście stało się ważne dla wyłaniającej się wówczas terapii rodzin oraz wielu szkół terapii systemowej, przede wszystkim terapii strategicznej, którą później rozwinął Jay Haley. Idee Ericksona dały także podwaliny dla podejścia zorientowanego na rozwiązanie de Shazera i Berga oraz Terapii Prowokatywnej Franka Farellego. W trakcie swojej kariery Milton współpracował z wieloma wybitnymi postaciami swoich czasów, wśród których wymienić można między innymi Margaret Mead, Gregorego Batesona, Lawrenca Kubie, Aldousa Huxleya czy Johna Weaklanda Jego najbardziej znani uczniowie to oprócz wspomnianego wcześniej Jaya Haleya Stephen Gilligan, William O’Hanlon, Stephen Lankton oraz Jeffrey Zeig. Obecnie istnieje ponad 100 Instytutów im. Ericksona stowarzyszonych z Milton H. Erickson Foundation w Phoenix. Polski Instytut Ericksonowski znajduje się w tym gronie od 1993r. Niezwykłym jest, że jeden człowiek dał początek tak wielu innym podejściom terapeutycznym, równocześnie zachowując swoje podejście, jako autonomiczne i samowystarczalne w leczeniu pacjentów.

   Podsumowując powyższe argumenty jestem zdania, iż podejście terapeutyczne stworzone przez Miltona Ericksona i obecnie chętnie kontynuowane przez psychoterapeutów jest podejściem niezwykle ciekawym i wartym uwagi. Praca w tym nurcie wymaga od terapeuty nietypowych cech (między innymi rozwiniętej intuicji) i dużej odwagi. Również pacjent decydujący się na pracę w nurcie ericksonowskim powinien być świadomy specyficznych sposobów oddziaływania terapeutycznego (szczególnie mam na myśli zgodę na zastosowanie hipnozy). Otwartość i gotowość do zmiany ze strony pacjenta oraz doświadczenie i indywidualne podejście terapeuty mogą zaowocować sukcesem w terapii. Terapia ericksonowska jak każda inna ma też swoje wady, jednakże celem mojej pracy nie jest skupianie się na nich. Żadna terapia nie jest natychmiastowym lekiem i zawsze wymaga chęci zmiany od strony pacjenta. Mój pozytywny stosunek do ericksonii związany jest z osobistą niechęcią do skupiania się na przeszłości i szukaniu wszędzie wyjaśnień. Uważam, że lepiej skupić się na przyszłości i pozytywnych aspektach życia. Równocześnie doświadczając niezwykłego wpływu metafory na przeżywanie siebie zrozumiałam, że indywidualne podejście do człowieka, jako osoby mającej siłę do zmiany napawa otuchą i jest prawdą, w którą chcę wierzyć. Oprócz oryginalności i innowacyjności widzę w terapii ericksonowskiej kilka najlepszych elementów różnych nurtów terapeutycznych. Całość daje niezwykły efekt, warty dalszej eksploracji.
 
Bibliografia:
 
Cierpiałkowska, L. „Psychoterapia. Teoria – podręcznik akademicki”
 
Haley, J. „Niezwykła terapia. Techniki terapeutyczne Miltona H. Ericksona”

 Katarzyna Poralla