Z półek sklepowych zniknęły już znicze, kolorowe i wymyślne, nietypowo próbujące zachęcić do zadumy. Tworzyły wspólny front z goframi, kolorowymi balonikami i ciastami sprzedawanymi przed cmentarnymi bramami. Chyba nie ma już miejsca, okazji czy powodu, których nie można uczcić zakupami. Złe samopoczucie, rozstanie, choroba albo przeciwnie: radość, duma, chęć uradowania bliskich, każdy powód jest dobry by dokonać nowego zakupu. Markety już teraz szykują się do przedświątecznej gorączki, podsycają zbiorową paranoje i obłęd zakupoholizmu. Czym tak prawdę jest ten zakupoholizm?

Zaliczany jest do kategorii nowych uzależnień, często klasyfikowanych jako rodzaj zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego. Badacze rozróżniają kupowanie kompulsywne jako zaburzenie pierwotne gdzie nadużywanie konsumpcji wiąże się z innymi dolegliwościami np. depresją i możliwe jest zatrzymanie natręctwa poprzez wyleczenie głównego objawu (w tym wypadku objawów depresji). Inną kategorią jest ujmowanie kompulsywnego kupowania jako zaburzenia wtórnego gdzie uzależnienie od konsumpcji nie różni się od każdego innego uzależnienia i jądrem problemu jest nadmierna impulsywność. Towarzyszy temu tendencja do negowania problemu. Tym co łączy oba ujęcia jest mechanizm narastającego napięcia, który rozładowany poprzez dokonanie zakupu szybko nawraca zmuszając do kolejnej transakcji. Dokonaniu zakupu towarzyszy poczucie winy i złość na samego siebie, a najlepszą znaną metodą na eliminacje tych uczuć jest właśnie dokonanie kolejnego zakupu. Czasem kompulsywne kupowanie jest sposobem kompensowania rzeczywistości, metodą zapełnienia pustki, podniesienia samooceny. Sam akt nabywania produktu jest pozytywnie odbierany w naszej kulturze, świadczy o zamożności i zaradności kupującego.

Kompulsywne nabywanie produktów sięga już początków XX wieku, znanymi zakupoholikami były między innymi Maria Antonina czy księżna Diana. No właśnie – były. Według badaczy w 90% uzależnienie dotyczy kobiet. Problem coraz częściej pojawia się również wśród mężczyzn, jednakże wciąż przeważa liczba uzależnionych kobiet. Ważnym pytaniem jest pytanie o granicę, gdzie kończy się zwykła, codzienna czynność a zaczyna uzależnienie. Tak jak w przypadku innych uzależnień sednem problemu nie jest sam akt kupna a znaczenie jakie mu się nadaje. W przypadku gdy zakupy pełnią funkcję rytuału, służą rozładowaniu ciągle narastającego napięcia i frustracji, są czynnością bez których dana osoba nie jest w stanie normalnie funkcjonować mamy do czynienia z uzależnieniem. Towarzyszące obsesyjne myśli tylko podsycają przymus dokonywania zakupów prowadząc nierzadko do niewypłacalności finansowej i problemów w relacjach rodzinnych.

Uzależnienie się od zakupów jest niezwykle łatwe. Zakupów możemy dokonywać nie wychodząc z domu, wystarczy kliknięcie myszki, wybranie numeru telefonu czy aplikacja na telefonie. Kurier dostarcza zakupy pod same drzwi a rabaty i promocje kuszą ze wszystkich stron. W dzisiejszych czasach nie widzimy nawet, że ubywa nam pieniędzy, płatność odraczamy, płacimy kredytami, coraz rzadziej używając gotówki. Nie doświadcza się potępienia społecznego jak w przypadku np. uzależnienia od narkotyków czy alkoholu, wręcz przeciwnie – sam akt nabywania produktu cieszy się uznaniem społecznym. Ideologia materializmu zachęca nas do kupowania, głosząc hasła „jesteś tego warta”, „daj sobie chwilę wytchnienia” itd. Zakupy przez internet zapewniają dodatkowo anonimowość, nie wymagają przestrzegania godzin otwarcia sklepów, znoszą konieczność interakcji ze sprzedawcą. Nie dziwią więc wyniki badań mówiące, że im wyższy stopień uzależnienia od internetu tym większa tendencja do kompulsywnych zakupów. Co ciekawe obserwuje się wzrost uzależnienia od zakupów w coraz niższych grupach wiekowych.

Zmienił się również sposób spędzania czasu wolnego. Galerie handlowe tworzą cały mikroświat pod jednym dachem. Nie chodzi już nawet o doskonale zaopatrzone sklepy i duży wybór restauracji oraz obecność kina w jednym miejscu. Dzisiaj w centrach handlowych nikogo nie dziwi obecność pralni, siłowni, placu zabaw dla dzieci, fryzjera, masażysty a nawet kaplicy. Powstało miejsce uniwersalne dla ludzi w każdym wieku, o wszelakich potrzebach. Centra handlowe kuszą i dlatego ich nowe budynki powstają jak grzyby po deszczu.

Celem mojego artykułu nie jest potępianie sposobu robienia zakupów, łatwości z jaką to robimy czy zniechęcanie do wizyt w galeriach handlowych. Chcę jednak zwrócić uwagę na fakt, że wraz ze coraz szybszymi zmianami społeczno-kulturalnymi rzeczy codzienne mogą stawać się zagrożeniem. Zakupoholizm, pracoholizm czy nadmierne używanie internetu to wszystko nowe kategorie uzależnienia, wciąż zbyt mało zbadane i opisane. Nie wpadnijmy w sidła zakupoholizmu, mimo że przedświąteczna gorączka bywa bardzo zaraźliwa. Tego sobie i Wam Drodzy Czytelnicy życzę. Polecam z przymrużeniem oka film „Wyznania zakupoholiczki”.

Bibliografia:

Guerreschi, C. (2006) Nowe uzależnienia.

Zawadzka, A. (2015) Kupowanie kompulsywne online i

problematyczne użytkowanie Internetu a płeć.

Katarzyna Poralla