Zwolnij! Doceń to, co masz.

Zwolnij! Doceń to, co masz.

„Żyć powoli, na tym polega tajemnica szczęścia.”

Éric-Emmanuel Schmitt

Miesiąc listopad zawsze skłania do przemyśleń. Typowo jesienna aura nasuwa skojarzenia z przemijalnością i kruchością ludzkiego życia, dochodzi do tego osłabienie i nagle wszyscy stajemy się refleksyjni i zadumani. Często zastanawiamy się nad własnym życiem, rozmyślamy o tym co nas czeka i co już mamy za sobą.

Postaram się wykorzystać te niewymuszone zadumanie i uświadomić brutalną prawdę tym, którzy żyją schematami. Można rozróżnić dwie grupy takich ludzi (dwie skrajności) – konsumpcyjni, nastawieni na zysk członkowie wyścigu szczurów i bezmyślnie egzystujący, zrezygnowani konformiści.

Zacznę od tej drugiej grupy, bardziej rozpowszechnionej w niewielkich miasteczkach i wsiach. Ci zaprogramowani przez propagandę ludzie patrzą dookoła i rzadko kiedy, to co widzą ich satysfakcjonuje. Zawsze jest coś, co nie pasuje. Polityka, ceny, stan dróg, pogoda…Generalnie wychodzą z założenia, że Polska jest gorsza, ciągle porównują się z innymi, bogatszymi krajami. Kto dziś tak na prawdę walczy o dobro kraju?…

A nasz potencjał i niezwykłość doceniają nawet obcokrajowcy. Pozwolę sobie przytoczyć fragment artykułu z jednej z francuskich gazet… „Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20 lat. Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik.

Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny (!) trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy (!)

Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po niemiecku a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza. Polacy..! Jak wy to robicie..?”

Kto dziś zachwyca się błękitem nieba, szronem osadzonym na trawie czy majestatycznym lotem ptaka? Marzymy o kasie, by żyć w dostatku, mieć ładnie urządzone mieszkanie, fajny ciuch na sobie i dużo zdjęć z egzotycznych wakacji na facebooku. Zakładamy maski, by pod pozorem szczęścia kryć prawdziwe emocje i intencje. Jakie są priorytety ludzi w dzisiejszych czasach? Czyżby Bóg, Honor, Ojczyzna?

Nie, prędzej nowe panele w przedpokoju, oplotkowanie sąsiadki z dołu z sąsiadką z góry i wieczorny serial w TV przy równoczesnym wchłanianiu konserwantów zawartych w naszym śmieciowym jedzeniu. Dni mijają jeden za drugim, niewiele różniąc się od siebie. Czasem zmienimy serial, pogodzimy się z sąsiadką i kupimy w końcu wymarzone panele. Nie wiedząc kiedy spostrzegamy, że na wszystko jest za późno, za mało czasu, za mało chęci.

Teoretycznie żyjemy w najlepszych czasach, gdy nauka i technologia pozwalają na komfortowe życie, jednakże cena, którą płacimy za te udogodnienia jest zbyt wysoka. Ile osób w tym kraju szanuje i docenia własną Ojczyznę? Niewielu. Owszem, obecne partie polityczne niszczą Polskę, lecz to my sami wybieramy przedstawicieli. Łatwiej jest zagłosować na opcję B, bo nie lubimy przedstawiciela opcji A, niż zagłębić się w programie wyborczym partii C.

Wstydzimy się niekompetencji polityków, wyśmiania na arenie międzynarodowej, pragniemy dobrobytu- więc uciekamy za granicę. I tu mamy do czynienia z drugim rodzajem typu ludzi – uczestnicy wyścigu szczurów. Przemykają zatłoczonymi, szarymi ścieżkami kariery, zwęszając nowe porcje gotówki. Spotkamy ich głównie w wielkich miastach, bo to tam unosi się smoG zmieszany z zapachem zielonych, zamiast świeżego powietrza rozsądku.

Będąc na wakacjach w Londynie, mogłam się dobrze przyjrzeć życiu w wielkim, bogatym mieście. Pierwsze wrażanie: Łał. Mozaika kulturowa zadziwia, technologie są na najwyższym poziomie, darmowe wejścia do najlepszych muzeów, ogromne, pięknie zagospodarowane parki, świetna komunikacja i generalnie wyższy standard życia. Kto by nie chciał tu żyć?- myślałam. Jednakże gdy emocje opadły zrozumiałam, że Londyn wcale nie jest takim rajem, jakim początkowo się wydawał.

Ludzie wszystkich nacji i kolorów wydają się zmechanizowani i zaprogramowani. Brak im jakieś wewnętrznej radości i spontaniczności. Chyba, że radość okazują poprzez wydłużenie czasu godzin pracy. Upchani w swoje szare uniformy wypełniają krok po kroku napięty grafik. Zadziwiła mnie cisza, między nimi panująca. Nikt nie rozmawia, nikt się nie uśmiecha, każdy jest obcy. Ludzie kryją się za wielkimi stronnicami gazety Metro, są głusi dzięki słuchawkom w uszach i ciągle zajęci nowoczesnymi tabletami czy smartfonami.

Ich życie to nieustanny pośpiech, jeden wielki bieg. Jedzą zazwyczaj w Mc’donalds i KFC (oczywiście z zegarkiem w ręku), kupują w przepełnionych centrach handlowych i wracają do maleńkich mieszkalnych klitek by odpocząć przed zajmującym pół ściany nowoczesnym telewizorem, wypasionym laptopem czy innym bezdusznym cudem techniki. Gdy ktoś próbuje się wyłamać, przestać żyć w pośpiechu i dla pieniędzy – ląduje w wielkich szarych blokowiskach na obrzeżach. Można je zauważyć jadąc metrem.

Bielizna niedbale rozwieszona na sznurkach przechodzących przez całe podwórze (notabene zawalone różnorakimi gratami), a pomiędzy tym plączą się zabiedzone dzieci. Jakaż to ogromna przepaść między ludźmi mieszkającymi w tych dzielnicach a biznesmenami w garniturach mijającymi ich metrem.

A gdyby tak zatrzymać się gdzieś pośrodku? Mieć wystarczająco dużo, by godnie przeżyć i stanowczo za mało, by się w tym zatracić. Umiar jest niezbędny. To co daje najwięcej szczęścia nie można kupić za pieniądze. Zresztą po Internecie krąży tekst: „Jeśli masz jedzenie w lodówce, ubranie na sobie to jesteś bogatszy niż 75% świata. Jeśli masz konto w banku, na którym są pieniądze to jesteś w czołówce 85% najbogatszych świata.”*

Kończąc, pozwolę sobie zacytować Anthonego de Mello: „W życiu nie ma takiej chwili, abyśmy nie mieli wszystkiego, co potrzebne, aby czuć się szczęśliwymi. Pomyśl o tym przez minutę […]. Jeśli jesteś nieszczęśliwy, to dlatego, że cały czas myślisz raczej o tym, czego nie masz, zamiast koncentrować się na tym, co masz w danej chwili.“ Jakże prosta i zawsze aktualna myśl. Tak więc cieszmy się tym co mamy, póki jeszcze możemy.

*dane niepoparte badaniami

 

Katarzyna Poralla

8 komentarzy

Dodaj →

  1. Czytając Pani felieton, przyszła mi do głowy znana przez wszystkich sentencja Horacego „Carpe diem”. Tak wielu zagonionych ludzi, opętanych szałem dnia przyszłego, quid sit futurum cras, zapomina o wartościach, kiedyś przecież tak cenionych. Podążając refleksją, nachodzi pytanie, co stanie się z ludzkością, czy garstka pokona tłumy? Liczę na to, że w końcu przystaniemy i zawalczymy o wspólne dobro, byle tylko nie za późno.

    • Zwolniłam,wreszcie zwolniłam .Doceniłam to co mam a przede wszystkim przez to moje zwolnione tempo stałam się innym człowiekiem. Co zauważyła moja jedyna
      i najukochańsza córka.Dzisiaj jestem naprawdę szczęśliwa,choć życie mnie nie
      głaskało.Tą szczęśliwością dzielę się i zarażam tych ,którzy chcą być być obdarowani.

  2. Alina Bilińska

    Maj 5, 2016 — 6:11 pm

    Nie wiem sama dlaczego piszę dzisiaj i dlaczego akurat ten temat mnie poruszył do głębi.Dosłownie pół dnia spędziłam zanim znalazłam ”Zwolnij!doceń to,co masz. Dawno,dawno temu czytałam. Polska to bardzo bliska, najbliższa memu sercu Ojczyzna Nie wszystko mi w tym kraju się podoba……Mimo iż nie jestem osobą majętną to lubię podróżować i zwiedzać ale kiedy uda mi się wyjechać to mam, gdzie wracać. Język polski choć należy do jednych z najtrudniejszych to jest to język mój ojczysty i jestem dumna,że jestem Polką. Choć kiedyś z tego kraju chciałam wyjechać. Za pieniądze nie da się kupić ani miłości ani przyjaźni, choć bez nich trudno żyć. Nadmiar pieniędzy pozbawia człowieka człowieczeństwa. Bóg to nie” pieniądz” ale niestety większość tak myśli a to jest złudne. Pozdrawiam, myślę, że jasno przedstawiłam nurtujący nas problem.

  3. Będąc na obczyźnie zrozumiałam jak bliska jest mi Polska,jest to moja ojczyzna.W Polsce oddycha się inaczej.Dzisiaj naprawdę ”Wiem jak smakuje gorzki chleb”
    Powiem więcej sytuacja mnie zmusiła dlatego chwilowo przebywam na obczyźnie.
    Być ”dziadem” ale we własnym kraju a nie służącym u obcego. Twarde stąpanie po ziemi,sprawiło że sobie radzę,choć TĘSKNOTA bardzo boli. Pozdrawiam z obczyzny.

  4. Przebywając na obczyźnie mam okazję widzieć wszystko od strony roboczej .
    Odliczam dni powrotu do kraju.Nikt już mi ciemnoty nie wciśnie jaki to
    ”zachód”wspaniały jak tu cudownie się żyje.Ja mam uszy które słyszą ,ja mam oczy
    które widzą.Dlaczego mnie tutaj szanują a dlatego,że do końca jestem sobą.Dawno zauważyli,że na idiotkę nie trafili.Pozdrawiam serdecznie,tęsknota za bliskimi i Polską
    jest ogromna ale tą chwilę jeszcze muszę wytrwać.

  5. Podróże zawsze odkąd sięgnę pamięcią były moją pasją,dlatego wybrałam się w kolejną podróż do kraju mi nieznanego,który przywitał mnie serdecznością, gościnnością.Byłam mile zaskoczona gdyż inaczej sobie wyobrażałam sobie ludzi tam żyjących.Podróże kształcą teraz patrzę na całokształt życia innym okiem.Pozdrawiam serdecznie .Zachód jest przereklamowany.NAPRAWDĘ

  6. Pragnę nadmienić,że nie wszystko mi się podoba w moim ojczystym kraju ale to co zobaczyłam na obczyźnie przerosło mnie .Teraz wiem dlaczego są” bogaci” jedzą byle co,byle tanio ,ale cztery auta muszą być w posiadaniu. Dotyczy to miejscowych ,rodowitych a jeśli chodzi o Polaków nie chcą być dłużni.Po polsku może mówią ale jak nikt nie słyszy bo to przecież obciach przed ”swoimi”.Dla mnie są żałośni.Pozdrawiam
    serdecznie.

  7. Ja swój kraj doceniłam,choć nie wszystko w nim mi się podoba.!Samo życie.Teraz moja córka na parę dni wyjechała poza jego granice.Już dzwoniła ,że jej tam też się nie podoba,choć zero blokady językowej.Zawsze z łatwością przychodziła jej nauka języków obcych.Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz